|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
piątek, 22 stycznia 2010
Generalnie nie lubię pączków. Te kupne są zbyt tłuste, przesłodzone i najczęściej czuć je starym tłuszczem. Ale domowymi, smacznymi pączkami nie pogardzę, szczególnie jeśli smakują tak jak te: włoskie pączki z ricotty z delikatnym aromatem pomarańczy. Ciężko się powstrzymać, ciągle sięgałam po kolejnego i kolejnego pączka. Aż nie został żaden ;-) Najlepiej smakują jeszcze odrobinę ciepłe, a cukrowa posypka przyjemnie oblepia palce. Przepis lekko zmodyfikowany z bloga Anice&Cannella. Składniki na ok. 32 pączki: 25 g roztopionego masła, 60 g cukru, skórka starta z połowy pomarańczy, 150 g ricotty, 2 żółtka, 250 g mąki, szczypta soli, 18 g świeżych drożdży Do obtoczenia: 5 łyżeczek cukru, 1 łyżeczka cynamonu olej do smażenia W misce połączyć wszystkie składniki i wyrobić. Jeśli ciasto jest zbyt ścisłe lub suche można dodać trochę mleka. Ciasto powinno być wyraźnie wilgotne i trochę lepkie, ale przyjemne w obróbce. Zostawić do wyrośnięcia na 40-60 minut.
Ciasto podzielić na 4 części z każdej uformować wałek i pokroić na kawałki. Z każdego kawałka utoczyć kulkę i odstawić do wyrośnięcia na ok. 20-30 minut. Pączki można układać na papierze do pieczenia, żeby się nie przyklejały i przykryć ściereczka. W niedużym rondlu zagrzać olej (ok. 2 cm głębokości) i przykręcić gaz. Olej nie może być zbyt gorący, gdyż skórka zbyt szybko się zrumieni a środek pozostanie surowy. Smażyć partiami pączki po 5-6 na raz po 4 minuty z każdej strony. Pączki wyłowić, odsączyć na papierze i od razu obtaczać w cukrze zmieszanym z cynamonem.
wtorek, 22 grudnia 2009
Święta tuż, tuż, więc chciałabym Wam życzyć radosnych, spokojnych i rodzinnych Świat. Dużo dobrego, na stole i w sercach :) Lubię co roku na święta przygotować choć jedną potrawę, która nie pojawia się tradycyjnie na naszym świątecznym stole. W tym roku padło na kulebiak. Z zaparzanego ciasta drożdżowego z aromatycznym nadzieniem z kaszy i grzybów. Przepis pochodzi z przedwojennej książki kucharskiej Marii Disslowej, a znalazłam go na blogu Liski. I po prostu musiałam upiec. Pyszny na ciepło (odsmażony na maśle) i na zimno, ale zdecydowanie najlepiej smakuje popijany gorącym barszczem. Przepis podpatrzony u Liski, lekko zmodyfikowany. Proporcje na dwa 25 cm kulebiaki. Ciasto: 250 ml mleka, 500 g mąki, 30 g drożdży świeżych lub 7 g instant, 1 łyżeczka cukru, 2 żółtka, 1 jajko, 1 łyżeczka soli, 60 g rozpuszczonego masła, Nadzienie: 100 g kaszy gryczanej, 300 g pieczarek, garść suszonych grzybów, cebula, 1 jajko, 1 białko, olej, sól, pieprz, gałka muszkatołowa Ciasto: Mleko zagotować. Do miski wsypać 250 g maki i zalać wrzącym mlekiem intensywnie mieszając. Odstawić do ostygnięcia. Do jeszcze ciepłej masy dodać pozostałe składniki i wyrobić na gładkie, elastyczne ciasto. Ostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.
Nadzienie: Kaszę ugotować. Cebulę drobno posiekać, pieczarki oczyścić i pokroić na niewielkie kawałki. Grzyby zalać wrzątkiem. Na oleju przesmażyć cebulkę, gdy zmięknie dodać pieczarki i przyprawy. Grzyby odsączyć i drobno posiekać, dodać do pieczarek razem z płynem. Smażyć, aż zmiękną i cały płyn odparuje. Doprawić do smaku i odstawić do ostygnięcia. Do letnich pieczarek dodać jajko i białko i dokładnie wymieszać. Ciasto podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować dosyć cienko (o grubości 5 mm) na kształt prostokąta. Wyłożyć na ciasto połowę nadzienia i rozprowadzić równomiernie pozostawiając niewielkie marginesy. Ciasto zwinąć luźno wzdłuż krótszego boku, owinąć papierem do pieczenia (też luźno) i odstawić do wyrośnięcia. To samo zrobić z drugim kawałkiem ciasta. Kulebiaki powinny wyrastać ok. 30-60 minut, aż wyraźnie zwiększą swoją objętość. Piec ok. 45 minut w 200 stopniach.
sobota, 12 grudnia 2009
Gospodynią obecnej #55 Weekendowej Piekarni jest Polka, która zaproponowała do pieczenia dwa smakowite przepisy. Zdecydowałam się upiec jeden z nich - szwedzkie cynamonowe bułeczki Kanelbullar. Bardzo mięciutkie, delikatne z wyczuwalną kardamonową nutą, a dodatkowo wzbogacone o marcepan. Prawdziwa rozpusta ;-) Składniki (na 12 bułeczek): 12 g świeżych drożdży, 125 ml mleka, 50 g masła, 30 g cukru, szczypta soli, pół łyżeczki zmielonego kardamonu, 200-250 g mąki Nadzienie: 50 g masła, 25 g cukru, 1 łyżka cynamonu marcepan (opcjonalnie) Masło rozpuścić z mlekiem, dodać drożdże i wymieszać. Mąkę wymieszać z cukrem, solą i kardamonem. Dodać drożdże i wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 30-60 minut.
Masło rozpuścić. Ciasto rozwałkować na kształt prostokąta, posmarować wierzch masłem, posypać cukrem i cynamonem. Pokruszyć marcepan i zawinąć w rulon. Kroić na kawałki 2 cm grubości i układać na papierze do pieczenia. Pozostawić do wyrośnięcia na 30 minut i piec ok. 20 minut w 180 stopniach. Ponieważ ciasto bardzo wolno mi rosło, uformowane już bułeczki wstawiłam do zimnego piekarnika i wyrastały jeszcze w trakcie nagrzewania. ![]()
poniedziałek, 07 grudnia 2009
Weekend już za nami, a ja lekko spóźniona pokazuję moje wypieki. Oba przepisy już wcześniej wypróbowałam, więc smak nie był dla mnie zaskoczeniem, ale radości z pieczenia to nie umniejszyło. Szczególnie nie mogłam doczekać się Zaplatanego chleba, który upiekłam ze skórką pomarańczową i orzechami włoskimi. Wyszedł pyszny i bardzo aromatyczny. Następnym razem zrobię go chyba z miksem różnych bakalii, żeby był bardziej kolorowy i jeszcze bardziej aromatyczny. Drugi przepis to Chleb ze starterem tang zhong. Chleb razowy, choć w ogóle tego nie widać. Mimo dużego udziału mąki pszennej razowej chleb wyszedł lekki i jasny, prawie jak bułka. Ale i tak pyszny. Dziękuję za wspólne pieczenie. :)
piątek, 04 grudnia 2009
Do tej pory piekłam wyłącznie bardzo cienkie i bardzo kruche pierniczki, nie zdobione, takie które idealnie podbiera się z puszki, żeby pochrupać sobie do herbaty lub kawy. Jak zeszłoroczne pierniczki Bakerlady. Gdy miesiąc temu zagniatałam ciasto na te pierniczki nie przypuszczałam, że będą to zupełnie inne pierniki. Jednak tym razem zamarzyły mi się miękkie i grubaśne pierniczki z nadzieniem i oblane czekoladą. Ciasto już miałam pozostało tylko zabrać się do roboty. I muszę się przyznać, że bardzo mi takie pierniczki posmakowały, a do pochrupania upiekę inne świąteczne ciasteczka. Przepis na pierniczki pochodzi z Cincina, zmodyfikowany wg wskazówek Margot. Składniki: 250 g mąki pszennej, 250 g mąki żytniej chlebowej, 250 ml miodu, 3/4 szklanki cukru, 100 g masła, 125 ml piwa pszenicznego, 1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej, 1 jajko, 1 żółtko, szczypta soli, przyprawa piernikowa (dużo) Miód, masło i cukier wymieszać w rondelku i podgrzewać, aż się rozpuści. Przestudzić i dodać mąki, jajka, sodę rozpuszczoną w piwie, sól i przyprawy. Dokładnie wymieszać, przełożyć do zamykanego pojemnika i odstawić w chłodne miejsce na kilka tygodni. Moje leżakowało w lodówce przeszło miesiąc. Przyprawę piernikową dodawałam na oko, żeby było pierne i mocno aromatyczne. Nadzienie: powidła śliwkowe lub śliwkowa nutella Polewa: czekolada deserowa, łyżeczka oleju Odkroić kawałek ciasta, rozwałkować na grubość 3-5 mm i wykrawać pierniczki. Na środek piernika wyłożyć ok. 1/2 łyżeczki dżemu, przykryć kolejnym kawałkiem i delikatnie zlepić brzegi, żeby nadzienie nie wypłynęło. Układać na papierze do pieczenia i piec 10-15 minut, tylko tyle, żeby brzegi zaczęły się delikatnie rumienić. Gorące pierniczki będą mięciutki, po ostudzeniu trochę stwardnieją.
Czekoladę deserową rozpuścić w kąpieli wodnej z łyżeczką oleju i smarować pierniczki pędzelkiem. Na całą partię potrzebna ok. 3 tabliczek czekolady. Przepis bierze udział w Festiwalu Pierniczków:
wtorek, 01 grudnia 2009
![]() Bardzo się cieszę, że mogę poprowadzić kolejną Weekendową Piekarnię. Dziękuję Margot :) W najbliższą niedzielę są Mikołajki, Boże Narodzenie zbliżają się wielkimi krokami, a moja pierwsza propozycja przybliża trochę świąteczna atmosferę: Zaplatany chleb pełen orzechów włoskich i żurawin. Osobiście polecam zastąpić żurawiny kandyzowaną skórką pomarańczową, aromat i smak ogromnie na tym zyskuje, a chlebek staje się prawdziwie świątecznym wypiekiem. Specjalnie do tego chleba w zeszłym roku musiałam dorobić kandyzowanej skórki pomarańczowej, tak nam smakował :) Przepis pochodzi z bloga Apple Pie, Patis & Pate. Zaplatany chleb z orzechami i żurawinami 383 g maki chlebowej (3 szklanki), 43 g cukru (3 łyżki), 5 g soli (1/2 łyżki), 11 g drożdży instant (3 1/2 łyżeczki), 21 g ekstraktu pomarańczowego lub cytrynowego (1 1/2 łyżki),* 2 duże jajka (94 g), 113 g mleka w temperaturze pokojowej (1/2 szklanki), 28 g rozpuszczonego masła (2 łyżki), 57 g wody (1/4 szklanki), 255 g suszonych żurawin (1 1/2 szklanki), 85 g posiekanych orzechów włoskich (3/4 szklanki), 1 jajko do posmarowania wierzchu chleba Mąkę, sól, cukier i drożdże wymieszać. Dodać ekstrakt pomarańczowy lub cytrynowy, jajka, mleko, wodę i masło. Dokładnie wymieszać i wyrabiać przez 5-6 minut. Odstawić ciasto na 5 minut, po czym dodać żurawinę i delikatnie wyrobić ciasto przez 2-3 minuty. Dodać orzechy i dalej wyrabiać, aż rozprowadzą się równomiernie po cieście. Odstawić do wyrośnięcia na 2 h.
Ciasto podzielić na trzy części i zapleść warkocz. Można także zapleść podwójny warkocz lub inny dowolny kształt. Bochenek posmarować połową jajka i pozostawić do wyrośnięcia na 1-1 1/2 h lub aż podwoi objętość. Piekarnik nagrzać do 165 stopni, bochenek posmarować raz jeszcze jajkiem i piec przez godzinę, obracając raz w trakcie. Odstawić do ostygnięcia na kolejna godzinę. * Ekstrakt można z powodzeniem zastąpić startą skórką pomarańczową lub cytrynową ewentualnie pomarańczowym likierem np. Grand Marnier. * * * Kolejna propozycja to 'zwykły', razowy chleb. Tyle że z dodatkiem startera Tang Zhong (Water Roux starter), który zapewnia mu dłuższą świeżość i lepszą strukturę miąższu. Piekłam go już kilkakrotnie i sam chleb jak i metoda jego przygotowania jest warta wypróbowania. Przepis z blogu Dodol&Mochi.ThangZhong (Water Roux) starter: 50 g mąki, 250 g wody Mąkę i wodę wymieszać dokładnie w garnuszku i postawić na niewielkim ogniu. Podgrzewać cały czas mieszając, aż osiągnie temperaturę 65 stopni. Ponieważ nie mam specjalnego termometra kuchennego posiłkowałam się wskazówkami na tej stronie i podgrzewałam masę tak długo, aż stała się szklista i widać było wyraźne smugi po mieszadle. Starter przełożyć do miseczki i przykryć szczelnie folią spożywczą, tak żeby dotykała masy. Można go przechowywać w lodówce przez 3 dni. Przed kolejnym użyciem należy poczekać aż starter nabierze temperatury pokojowej. Razowy chleb ze starterem Tang Zhong Składniki (na dwa 20 cm bochenki): (A) 280 g mąki chlebowej, 200 g mąki razowej, 10 g drożdży instant, 50 g cukru, 7 g soli (B) 60 g jajek (mniej więcej 1 duże jajko), 140 ml mleka w temperaturze pokojowej, 120 g tang zhong w temperaturze pokojowej 50 g miękkiego masła W jednej misce wymieszać wszystkie składniki A, w drugiej składniki B.
Przelać mokre składniki do suchych i dokładnie wymieszać. Przełożyć
ciasto na blat i wyrabiać, aż będzie gładkie i elastyczne. Dodać masło
i dalej wyrabiać. Ciasto będzie gotowe, gdy będzie można je rozciągnąć
w dłoniach, aż utworzy się cienka membrana* Uformować kulę, przełożyć ja do miski i odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość (u mnie ciasto wyrastało w lodówce). Ciasto podzielić na dwie części, każdą z nich podzielić na kolejne 4 części. Każdy kawałek rozwałkować, brzegi złożyć do środka, tak żeby powstał wałek o szerokości foremki, który następnie należy zwinąć**. Zrolowane ciasto układać w foremkach (po cztery w każdej), następnie przykryć i odstawić do wyrośnięcia, aż wypełni foremkę w 80%. Piec w 180 stopniach ok. 30 minut. Uwaga! Bochenki szybko się rumienią. *Widać to wyraźnie na 5 zdjęciu od góry w tym linku. **Jeśli to co napisałam jest niezrozumiałe to tutaj znajduje się dokładna fotorelacja z przygotowania podobnego chleba. * * * Mam nadzieję, że moje propozycje przypadną Wam do gustu. Miłego pieczenia :) |