WeekendowaPiekarnia
Kategorie: Wszystkie | przepisy | wydarzenia
RSS
wtorek, 26 lutego 2008

Uffff! Udało się, upiekłam mój pierwszy w życiu chleb. Na moją pierwszą próbę wybrałam prosty przepis, nie wymagający dużo czasu ani zachodu. Taki żebym miała pewność, że niczego nie popsuję i nie wyjdzie mi gniot, którego nijak nie będzie się dało zjeść.

Wybrałam przepis nutinki i całe szczęście, bo chleb udał się wspaniale. Chrupiąca skórka i delikatny cebulowy aromat, taki chleb najlepiej smakuje z samym masłem!

Składniki:

2 szklanki mąki pszennej,

1/2 szklanki mąki razowej,

1,5 dag świeżych drożdży,

płaska łyżeczka soli,

płaska łyżeczka cukru,

ok. szklanki ciepłego mleka zmieszanego z wodą,

oliwa z oliwek

Dodatki:

pół cebuli drobno pokrojonej,

1-2 łyżeczki kminku

W 1/3 szklanki mleka z wodą rozmieszać drożdże z cukrem i łyżeczką mąki. Odstawić, aż zaczną rosnąć. W misce zmieszać obie mąki z solą i dodatkami. Wlać zaczyn drożdżowy, resztę płynu oraz oliwę i wyrobić na miękkie, elastyczne ciasto. Zostawić pod ściereczką do wyrośnięcia. Po ok. 20 min. zagnieść ponownie, uformować bochenek, naciąć na krzyż i pozostawić do wyrośnięcia. Przykryć ściereczką. Po 30 min. wstawić do pieca na około 40 min (ja piekłam dłużej - prawie godzinę).

Zamiast cebuli i kminku można użyć orzechów, ziaren słonecznika, sezamu czy majeranku. Następnym razem na pewno spróbuje z innymi dodatkami.

 

09.04.2008

Uwagi:

Upiekłam jeszcze raz ten chleb, tym razem z czarnuszka (2 łyżeczki w cieście). I kilka moich spostrzeżeń:

- zostawiłam ciasto do wyrośnięcia na prawie 1,5 h i pięknie mi wyrosło w górę, miąższ był miękki i lekki (chociaż nie wiem czy to jest odpowiednie określenie),

- po powtórnym zagniataniu ciasta, złożyłam je tak jak w tej instrukcji. Co prawdopodobnie też miało wpływ na jego formę i konsystencje.

- piekłam 40 min, i wierzch się ładnie zrumienił, skórka wyszła chrupiąca. W środku też dopieczony z lekko wilgotnym miąższem.

Podsumowanie: Chleb marzenie! Zmieniając tylko dodatki można upiec dowolny, pyszny chleb.

piątek, 22 lutego 2008


Serniki piekłam dopiero kilka razy, ale okazały się dużo prostsze i smaczniejsze niż początkowo myślałam. Specjalnie z okazji czekoladowego weekendu wypróbowałam kolejny pyszny sernik, tym razem czekoladowy. Delikatny, kremowy z kruchym spodem i mocno czekoladową polewą. Wyjątkowy smak!

Oryginalny przepis znajduje się tutaj.

Składniki na spód:

200 g ciasteczek (ja użyłam holenderskich LU),

1/2 kostki masła,

1 łyżka kakao

Masa serowa:

150 g czekolady deserowej,

500 ml serka kremowego,

1/2 filiżanki cukru,

3 jaja,

2 żółtka,

2/3 filiżanki śmietany,

1/2 łyżeczki kakao zmieszane z łyżką gorącej wody

Polewa:

50 g czekolady deserowej,

1/3 filiżanki śmietanki,

1 łyżeczka miodu

Ciastka zgnieść na drobne okruchy, wymieszać z kakao i stopionym masłem, przełożyć do formy i uformować spód i boki ciasta. Wstawić do lodówki.

Czekoladę ze śmietaną rozpuścić w kąpieli wodnej. Serek zmiksować z cukrem. Dodawać pojedynczo jajka i żółtka cały czas mieszając. Na końcu dodać kakao i rozpuszczoną czekoladę. Masę przelać do formy.

Formę owinąć folią aluminiową i wstawić do kąpieli wodnej. Piec godzinę (ja piekłam godzinę i 15 min). Sernik powinien być ścięty, ale przy poruszaniu formą delikatnie ruszać się w środku.

Sernik ostudzić i wstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na noc - wtedy tak nie kusi).

Przygotować polewę: wszystkie składniki rozpuścić w kąpieli wodnej. Pokryć wierzch sernika polewą w dowolny sposób. Schować do lodówki jeszcze na godzinę.

poniedziałek, 18 lutego 2008

czyli popękane czekoladowe ciasteczka.

Ten przepis widziałam już wielokrotnie na różnych kulinarnych blogach i forach. W moim folderze ze słodkościami mam zapisanych kilka wersji tych popękanych ciasteczek. Za każdym razem zachwycałam się ich efektownym wyglądem i ... odkładałam upieczenie ich na później. I kilka dni temu to "później" właśnie nadeszło i w końcu mogłam cieszyć się ich bogatym czekoladowym smakiem, kruchym, cukrowym wierzchem. Pychą!

Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki. Odsyłam do oryginału, jest idealny, nic w nim nie zmieniałam, jedynie z braku gorzkiej użyłam czekolady deserowej.

wtorek, 12 lutego 2008

Walentynki? Prawdę mówiąc wolałabym, żeby mój facet kupił mi kwiaty, dał jakiś drobiazg czy coś mi ugotował, w każdy inny dzień roku. Tak po prostu, bez okazji. Żeby nie czekał do 14 lutego.

Stąd ten przepis. Jeśli nie macie pomysłu na prezent czy miły gest, zróbcie titamisu! Delikatna pianka, biszkopty z kawowym aromatem i gorzkie kakao. Pyszne, niezależnie od okazji, dlatego namawiam: zróbcie je dla kogoś bliskiego, czy to będzie mąż, chłopak, przyjaciółka, mama czy siostra :-) Na pewno to docenią!

Zupełnie nie pamiętam skąd wzięłam ten przepis, ale robię według niego tiramisu już od kilku lat. Moja siostra prawie za każdym razem, gdy przyjeżdża w odwiedziny, zamawia sobie ten właśnie deser. Wcale się jej nie dziwię :-)

Składniki (na 6 porcji):

4 jajka,

250g serka mascarpone,

10-15 dag cukru,

podłużne biszkopty,

likier amaretto,

kawa,

kakao

Żółtka utrzeć z częścią cukru na puszystą masę. Białka ubić na sztywną pianę z resztą cukru i wstawić do lodówki. Do masy z żółtek dodać odrobinę likieru amaretto, tyle żeby był delikatnie wyczuwalny amarettowy smak :-). Miksując dodawać powoli mascarpone, a następnie białko. Masę wstawić do lodówki.

Do zaparzonej kawy dolać likier. Każdy biszkopt rozłamać na 3 części i zanurzyć do połowy w kawie. Ułożyć na dnie pucharka warstwę. Przełożyć do pucharków połowę masy i posypać ją grubo kakao. Zrobić kolejną warstwę z biszkoptów i masy jajecznej. Pucharki wstawić do lodówki (najlepiej przykryć je lub obkleić folią spożywczą, żeby nie chłonęły zapachów z lodówki) na minimum 4 godziny, a najlepiej na całą noc. Tuż przed podaniem posypać kakao.

Po raz pierwszy gotowanie pod patronatem: 

A heart for your Valentine

 

sobota, 09 lutego 2008

Pancakes robię już od dawna, wypróbowując różne przepisy i dodatki. I zawsze wracam do jednego przepisu, jest idealny. Natomiast dziś miałam ochotę na coś ciut innego i zrobiłam lekkie i zdrowe placuszki z delikatnym bananowym posmakiem. Polecam!

Proporcje pochodzą ze strony Joyofbaking.

Składniki (na 2-3 porcje):

2/3 szklanki mąki pszennej,

1/3 szklanki płatków owsianych ekspresowych,

szczypta soli,

1-2 łyżeczki cukru,

1 łyżeczka proszku do pieczenia,

1 jajko,

1 banan (rozdrobniony widelcem),

1 szklanka mleka,

2-3 łyżki masła

Do miski wsypujemy mąkę, płatki owsiane, cukier, sól i proszek do pieczenia. Jajko lekko roztrzepujemy, dodajemy masło i widelcem rozgniatamy na kawałki. Do miski z mąką wlewamy jajko z masłem, banana, mleko i mieszamy chwilę, aż składniki się połączą.

Rozgrzewamy patelnie i wylewamy łyżką ciasto. Gdy na powierzchni zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza ostrożnie przekładamy na drugą stronę i smażymy jeszcze minutę, aż pancakes będą z obu stron rumiane.

Nie muszę chyba dodawać, że najlepiej smakują z syropem klonowym.