WeekendowaPiekarnia
Kategorie: Wszystkie | przepisy | wydarzenia
RSS
sobota, 28 lutego 2009

Ten chleb przypomina mi dzieciństwo. Gdy zajadam kolejną kromkę posmarowaną masłem, gdzieś z tyłu głowy pojawia się nikły sygnał: "znam ten smak", "już to kiedyś jadłam". Uczucie krótkotrwałe i nie związane z żadnym konkretnym miejscem czy wydarzeniem, ale bardzo przyjemne. Nie jestem pewna czy chodzi o zapach, czy może o delikatnie słodkawą, chrupiącą skórkę, a może połączenie ciepłego jeszcze miąższu z chłodnym masłem, wyjętym z lodówki. Nie wiem, co nie przeszkadza mi ukroić sobie kolejnej kromki, posmarować jej masłem i rozkoszować się "wspomnieniem".

Oto kolejna propozycja Weekendowej Piekarni, prowadzonej przez Margot. Zmniejszyłam proporcje o połowę i upiekłam jeden, nieduży bochenek. Ponieważ nie miałam zastosowanych w przepisie mąk, użyłam tych, które miałam pod ręką. Zmieniałam też sposób wykonania chleba, zostawiając ciasto do wyrośnięcia przez noc w lodówce. Szczegóły poniżej.

Składniki:

10 g drożdży,

5 g cukru,

12 ml wody,

200 g mąki pszennej jasnej typ 550,

37,5 g mąki pszennej chlebowej typ 720,

137,5 g mąki żytniej razowej typ 2000,

250 ml wody,

10 g miodu,

5 g masła,

1 łyżeczka soli,

32 g odświeżonego zakwasu

Trzy pierwsze składniki wymieszać w szklance. Do dużej miski wsypać 100 g mąki pszennej jasnej, mąkę chlebową i połowę maki żytniej, dodać wodę, wymieszać o odstawić na 1h. 

Do miski dodać drożdże oraz pozostałe składniki z wyjątkiem soli. Wyrabiać przez kilka minut, dodać sól i wyrabiać kolejnych kilka minut. Ciasto przełożyć do omączonej miski, przykryć szczelnie i wstawić do lodówki na całą noc.

Rano ciasto złożyć i odstawić w cieple na ok. 45-60 min. Uformować bochenek, odstawić na 1 h do wyrośnięcia, naciąć i wstawić do pieca. Piec ok. 50 min w naparowanym piekarniku.

poniedziałek, 23 lutego 2009

i 20 edycja Weekendowej Piekarni!

To rocznicowe wydanie Weekendowej Piekarni prowadzi Tatter i na jej blogu dowiedziałam się jak doszło do powstania tej kulinarnej imprezy. Cieszę się, że w końcu udało mi się wziąć w niej udział.

WeekendowaPiekarnia A tym razem do wspólnego pieczenia Tatter wybrała bardzo dobry, ale jak się okazało w trakcie wypieku, wcale nie taki prosty chleb.  Moje problemy z tym chlebem wynikły prawdopodobnie z braku specjalnej mąki zastosowanej w tym przepisie, którą zastąpiłam mąką pszenną chlebową. W momencie gdy połączyłam składniki chleba z zaczynem, powstało mi lepkie "błoto", którego nijak nie dało się wyrabiać, nawet metodą Bertineta. Gdy ja próbowałam wyrabiać chleb, fragmenty ciasta fruwały po całej kuchni, musiałam je później zeskrobywać z podłogi, ścian, szafek, wyciągać z włosów (!). W końcu poddałam się i obficie podsypując mąką, zgarnęłam ciasto do miski, do wyrastania. Z racji swojej konsystencji chleb podnosił się bardzo niemrawo, więc zostawiłam go do wyrośnięcia na dłużej niż przewidywał przepis. Ostatecznie chleb zaczęłam wyrabiać ok. 10 rano, piekłam zaś o 21. Podczas pieczenia rozjechał się trochę na boki, ale ku mojemu zaskoczeniu trochę również ruszył do góry. I rano po przecięciu okazało się, że chleb wyszedł i to jak! Nie wiem co powiedzą specjalistki od wypieku chleba ale jak dla mnie jest super. Skórka jest chrupiąca, a miąższ pod względem wizualnym i smakowym jest idealny. Chleb jest dosyć wilgotny i ma zdecydowany smak, co mi się bardzo podoba.

Przepis jest wart zachodu i na pewno jeszcze nad nim popracuję :)

Przepis (cytuję na Tatter):

Zaczyn:

100g mąki pszennej T85*

100g mąki żytniej razowej,

140g wody,

3 łyżki zakwasu żytniego

Skladniki zaczynu wymieszalam w misce, zakrylam szczelnie folia i zostawilam na 12 godzin w temperaturze 21C.

Ciasto właściwe:

500g mąki pszennej T85*

100 g mąki żytniej razowej,

200 g białej mąki pszennej chlebowej,

690 g wody, temp. 26C,

1 łyżka soli,

340 g zaczynu (wszystko minus 3 łyżki)

Do duzej (duzej!!!)miski wsypalam maki, zalalam je woda, wymieszalamwszytsko dokladnie. Miske szczelnie przykrylam folia i zostawilam na godzine autolizy.
Nastepnie wierzch ciasta posypalam sola i dodalam zaczyn podzielonyna kwalki. Wyrabialam ciasto recznie (metoda bertineta) przez ok. 6 minut. Ciasto jest mokre, dosc luzne, a gluten srednio rozwiniety. Po wyrobnieniu temperatura ciasta wynosila 24C.

Zostawilam ciasto do wyrosniecia na 2 1/2 godziny, skladajac ciasto w tym czasie 3 razy, co 40 minut. Gotowe ciasto odgazowalam lekko i uksztaltowalam z niego kule. Wlozylam ja do duzej drewnianej misy wylozonej omaczonym plotnem piekarskim. Zoastwilam do wyrosniecia na
2 - 2 1/2 godziny w temp. 24C.

Piec z kamieniem rozgrzalam do 240C. Pieklam z para przez 45 minut. Potem dopiekalam jeszcze przez 15 minut w temperaturze 215C. Po upieczeniu chleb nalezy dobrze wystudzic na kratce i unikac pokusy pokrojenia go przed uplywem 12 godzin (wiem - trudne, ale konieczne!) 

*Maka T85  to Farine de Ble Typu 85 (...). Z braku powyzszych można wymieszac make pszenną z pełnego przemiału z białą pszenną mąką chlebową (85% i 15% odpowiednio).

niedziela, 22 lutego 2009

 

Podwójnie czekoladowe o bardzo intensywnym smaku ciasteczka, które wyglądają jak zastygła lawa. To moje nowe odkrycie i kolejna propozycja na czekoladowy weekend Bei. Gorąco je wam polecam, nie wymagają właściwie żadnego zachodu, gdyż ciasto przygotowuje się w czasie gdy grzeje się piekarnik. Znikają, niestety, równie szybko i gdy upiekłam je pierwszy raz, kilka dni temu nie doczekały się sfotografowania. Z wielką przyjemnością "musiałam" upiec je raz jeszcze. Tym razem wzbogacając o odrobinę chilli, która wspaniale komponuje się z czekoladą, nadając tym ciasteczkom ognistego charakteru.

Przepis Marthy Stewart, lekko zmodyfikowany.

Składniki:

pół tabliczki czekolady deserowej,

2 łyżki masła,

1 jajko,

1/3 szklanki drobnego cukru,

1 łyżka cukru waniliowego,

1/2 szklanki mąki,

po szczypcie soli, proszku do pieczenia i chili,

ok. 2/3 szklanki czekolady deserowej, drobno posiekanej

Pół tabliczki czekolady rozpuścić z masłem w kąpieli wodnej. Zdjąć z ognia, dodać jajko, cukier i cukier waniliowy, dokładnie wymieszać. Mąkę wymieszać z solą, proszkiem i chili i wymieszać z rozpuszczoną czekoladą. Na końcu wsypać posiekaną czekoladę i wymieszać.

Masa powinna być dosyć lepka, ale nie lejąca. Nakładać łyżką ciasto na papier do pieczenia, zachowując spore odstępy. Piec ok. 12-15 min. Podczas pieczenia ciasto się rozlewa i ciastka wychodzą raczej płaskie i duże.

Z podanych proporcji wychodzi 8 naprawdę dużych ciastek.

sobota, 21 lutego 2009

Na czekoladowy weekend, organizowany przez Beę z Mojej Kuchni, miałam mnóstwo czekoladowych planów. Im bliżej było do weekendu tym więcej miałam pomysłów i przepisów do wypróbowania :) Prawdopodobnie nie zdążyłabym ich wszystkich zrobić przez rok, a na coś w końcu musiałam się zdecydować. I właściwie w ostatniej chwili wybrałam panna cottę (po włosku: "gotowaną śmietankę"). Prawda, że w oryginale nazwa brzmi o wiele lepiej :) A jak smakuje!

Panna cotta ma lekką, kremową konsystencję, a dodatek białej czekolady podkreślony odrobiną wanilii sprawia, że nie można jej się oprzeć.

Obecną w większości przepisach żelatynę zastąpiłam agarem, dzięki czemu każdy może się cieszyć tym deserem.

Składniki:

200 ml śmietanki 30%,

200 ml mleka,

1 tabliczka białej czekolady,

1 łyżka cukru waniliowego,

1 łyżeczka agaru

Do ozdobienia:

czekolada deserowa

Śmietankę, mleko, pokruszoną czekoladę i wanilię podgrzać w rondelku, aż czekolada się rozpuści i zdjąć z ognia. Agar rozprowadzić w garnuszku z kilkoma łyżkami wody, dodawać powoli ok. 1/2 szklanki gorącej śmietanki i cały czas mieszając podgrzewać na małym ogniu. Gdy agar się całkowicie rozpuści, przelać go do pozostałej śmietanki i jeszcze chwilę podgrzewać, aż będzie bliski zagotowania.

Przelać masę do foremek i schłodzić je w lodówce. Foremki można wcześniej posmarować odrobiną stopionego masła, żeby łatwiej było wyciągnąć deser.

Schłodzoną panna cottę należy przełożyć na talerzyki i ozdobić wiórkami z czekolady.  Najlepiej użyć czekolady deserowej, która zrównoważy słodki smak deseru.

piątek, 20 lutego 2009

Czasem nie mam ochoty siedzieć cały dzień w kuchni, a przecież w taki mroźny, śnieżny dzień jak dziś trzeba zjeść coś ciepłego i sycącego. Więc gdy złapię kulinarnego lenia robię szybką zupę, najlepiej o kremowej konsystencji. Zupę krem można zrobić właściwie z każdego warzywa, ale ostatnio najbardziej smakuje mi ta z pora. Nie ma dużo składników, a odpowiednie przyprawy nadają jej niepowtarzalnego smaku.

Składniki (na 2 osoby):

por,

mała marchewka,

2 małe ziemniaki,

ząbek czosnku,

po 1 łyżce masła i oliwy,

wywar warzywny (może być z kostki),

liść laurowy, ziele angielskie, 

po szczypcie lubczyku, ostrej papryki i curry,

sól i pieprz

Pora i marchewkę pokroić w talarki, ziemniaki w kostkę. Pora przesmażyć na maśle i oleju, gdy trochę zmięknie dodać marchewkę i jeszcze chwilę smażyć. Zalać wywarem, doprawić. Ząbek czosnku zgnieść i dodać. Po kilku minutach, gdy marchewka zacznie mięknąć, dodać ziemniaki i gotować, aż warzywa będą miękkie.

Z zupy wyłowić liść laurowy i ziele i zmiksować "żyrafą". Przelać do kubków, zrobić kleks ze śmietany i posypać odrobiną świeżo zmielonego pieprzu. 

Smacznego :)

piątek, 06 lutego 2009

Troszkę się ostatnio pochorowałam, więc mało czasu spędzałam w kuchni. I teraz to nadrabiam :) Gotuję, piekę, mieszam i oczywiście smakuję. Zatęskniłam też za domowym pieczywem, a że chleb jem dosyć rzadko pomyślałam o bułeczkach. Małe, rumiane z miękkim miąższem i chrupiącą skórką, takie którym nie można się oprzeć. Szybko się je robi i równie szybko znikają.

Na pierwszy ogień poszły chrupiące kajzerki Bajaderki i był to świetny wybór:)

 Składniki:

3 szklanki mąki,

3/4 szklanki letniej wody,

ok. 15 dag świeżych drożdży,

1 1/2 łyżeczki cukru,

1 łyżeczka soli,

1 jajko,

2 łyżki miękkiego masła

Wszystkie składniki wymieszać i wyrabiać przez 5 min. Ciasto odstawić na około 10-15 min i powtórnie wyrobić. Pozostawić do wyrośnięcia w misce wysmarowanej oliwą na około godzinę.
Piekarnik rozgrzać do 220 stopni. Ciasto odgazować, podzielić na 8 części i uformować z nich kulki. Każdą lekko spłaszczyć i odstawić do wyrośnięcia pod ściereczką na ok. 45 min. Przed włożeniem do pieca każdą bułeczkę naciąć. Piec ok. 15-20 min, aż kajzerki się zrumienią.