WeekendowaPiekarnia
Kategorie: Wszystkie | przepisy | wydarzenia
RSS
wtorek, 21 kwietnia 2009

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

Niedawno kupiłam foremkę do baby, taką ładną, z dziurką i w rozmiarze odpowiednim. Brakowało mi tylko odpowiedniego przepisu. Bo zamarzyła mi się baba, wiedziałam tylko, że ma być wilgotna i z chrupiącą skórką. Po nieudanym wypieku wielkanocnym przypomniał mi się przepis, który widziałam niedawno, ale odsunęłam go na potem. Babka ajerkoniakowa Upl, i nic to, że ja nie przepadam za alkoholowymi słodkościami, na blogu Niebo w gębie wyglądała tak żółciutko tak wilgotno, że po prostu musiałam ja upiec.

I dobrze, już pierwszy kawałek uświadomił mi że to jest właśnie to. Babka dokładnie taka na jaką miałam ochotę, wilgotna, ale jednocześnie puszysta, chrupiąca, lekko spieczona z wierzchu i do tego z polewą z białej czekolady. Rozpusta!

Początkowo myślałam, że w kwestii ajerkoniakowym babek znalazłam mój przepis ideał i innych przepisów wypróbowywać już nie muszę. Ale chwilę potem zobaczyłam babkę Bei i Małgosi i chyba kolejna ajerkoniakową babkę upiekę już niedługo :)

 

 

Składniki:

5 jajek,

170 g cukru w tym 2 łyżki cukru waniliowego,

1/4 l oleju,

1/4 l ajerkoniaku,

125 g mąki pszennej,

125 g mąki kukurydzianej,

1 łyżka proszku do pieczenia

Do dekoracji:

tabliczka białej czekolady,

2 łyżki śmietany (użyłam 18%),

płatki migdałów

Jajka utrzeć z cukrem na puszystą, prawie biała masę. Stopniowo dodawać olej i ajerkoniak, dokładnie mieszając. Obie mąki wymieszać z proszkiem i dodawać po łyżce do masy, mieszając na najmniejszych obrotach.

Foremkę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Masę (wychodzi dosyć rzadka) przelać do formy i piec ok. 1 h. Ciasto ostudzić i wyjąć z formy.

Białą czekoladę rozpuścić razem ze śmietaną w kąpieli wodnej. Kilkakrotnie zdarzyło mi się przegrzać biała czekoladę i teraz gdy tylko większość czekolady się rozpuści zdejmuję miskę z garnka i mieszam dalej, aż masa będzie całkowici gładka. Czekoladą polać wierzch babki i posypać płatkami migdałów.

 

 Przepis ten bierze udział w akcji organizowanej przez Olgę Smile "Kuchnia wielkanocna".

niedziela, 19 kwietnia 2009

Bardzo mnie kusiły te ciasteczka. Choć niewiele brakowało, żebym się do nich definitywnie zraziła. Wzięłam sobie kiedyś w kawiarni apetycznie wyglądające biscotti, które było tak suche i twarde, że  niewiele brakowało, żebym sobie połamała zęby. Na szczęście uznałam, że prawdziwe biscotti muszą smakować zupełnie inaczej i puściłam ten incydent w niepamięć.  Sama pokusiłam się o ich upieczenie i miałam racje. Biscotti z tego przepisu są kruche i chrupiące, z delikatną maślaną nutą. Nie za słodkie, idealnie pasują do kawy na podwieczorek.

Przepis Bajaderki, który znalazłam u Atiny_bc i Bei.

 


 

Składniki:

170 g miękkiego masła,

3/4 szklanki cukru (w tym 2 łyżki waniliowego),

2 jajka,

skórka z jednej cytryny,

2 1/4 szklanki mąki,

1 1/2 proszku do pieczenia,

10 dag migdałów bez skórki,

ok. 1 szklanka żurawiny

Masło utrzeć z cukrem i cały czas ucierając dodawać pojedynczo jajka oraz skórkę z cytryny. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i wymieszać dokładnie z masą maślaną. Dodać żurawinę i migdały i wymieszać dokładnie. Z ciasta wilgotnymi dłońmi uformować dwa wałki. Ułożyć je na papierze do pieczenia w sporym odstępie (ciasto się lekko rozleje na boki) i piec 30 minut w 180 stopniach. Po tym czasie ciasto wyjąć i pokroić na 2 cm kromeczki. Układać je na blasze i zapiekać po 8 minut z każdej strony, aż się zrumienią.

Podczas krojenia troszkę mi się kruszyły ciastka, ze względu na migdały w cieście. Ale za to mogłam od razu zjeść okruszki :)

 


 

piątek, 10 kwietnia 2009

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

Przygotowania do świąt trwają w najlepsze, już prawie cały dom posprzątany, część smakołyków już upieczona, ugotowana lub zrobiona. W całym domu pieknie pachnie świeżo upieczonym chlebem, a w kolejce do pieczenia czeka jeszcze wegetariański pasztet z jajkami. Natomiast w lodówce chłodzi się lekka, kremowa, maślana pascha. Na Wielkanocnym stole będzie tyle słodkości, że paschę zrobiłam kilka dni wcześniej, żeby można się było delektować nią w  przerwie między sprzątaniem a gotowaniem i nastrajać się 'wielkanocnie'.

To moja pierwsza pascha, ale na pewno nie ostatnia. Myślę, że na stałe zagości na naszym wielkanocnym stole. Jest delikatnie maślana, waniliowa, pod zębami przyjemnie chrupią migdały, a kwaskowa żurawina przełamuje słodki smak. Pyszna!

 

 

Przepis zaczerpnęłam z Cincin'a.

1 l mleka,

1/4 l śmietanki,

3 jaja,

125 g miękkiego masła,

1/3 szklanki domowego cukru waniliowego,

po garści siekanych migdałów i żurawiny

1 łyżka soku z cytryny

Mleko zagotować w rondlu o grubym dnie. Jajka ze śmietaną dokładnie wymieszać trzepaczką i wlać do mleka. Gotować na najmniejszym ogniu, aż wytrąci się serek (u mnie ok. 15-20 minut).  Na sicie rozłożyć gazę i przelać serek. Odcisnąć, przykryć talerzykiem i odstawić na całą noc do lodówki. Serwatkę zachować.

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Cały czas ucierając dodawać po łyżce serka. Na koniec wymieszać z bakaliami i sokiem z cytryny. Salaterkę (lub inną foremkę) wyściełać nasączoną w serwatce gazą. Przełożyć do miski masę, wygładzić wierzch i przykryć końcami gazy. Przycisnąć talerzykiem i odstawić do lodówki na minimum kilka godzin (lub na noc). 

Następnego dnia przystroić bakaliami.

 

Przepis ten bierze udział w akcji zorganizowanej przez Olgę Smile "Kuchnia Wielkanocna".

EDIT:

Miałam w planach jeszcze kilka przedświątecznych wpisów, ale jak to zwykle w życiu bywa, plany i chęci swoje, a rzeczywistość swoje i tak: babka mi pieknie opadła i zrobił się zakalec (a zakalca od kilku lat już nie widziałam ani nie robiłam :-)), pasztet choć pyszny to ciut się rozwala i do sfotografowania się nie nadaje, a jajka herbaciane wyszły nie do końca takie jak oczekiwałam :)

Ale mimo to bardzo się cieszę na jutrzejszy dzień i wspólne rodzinne świętowanie.

I tego Wam też życzę: rodzinnych, pogodnych, spokojnych Świąt.

sobota, 04 kwietnia 2009

Oryginalny tort wykonany przez Peeky-wicky zobaczyłam na Fotoforum już przeszło rok temu. I od razu zapałałam do niego wielką miłością. Dostać taki tort na urodziny, albo obdarować kogoś... to by było coś :) W między czasie zaopatrzyłam się w różowy lukier plastyczny i czekałam na okazję. Czekałam długo, bo urodzin się w mojej rodzinie raczej nie obchodzi, wszyscy już powyrastali z tego wieku, a nowe pokolenie dopiero się rodzi :) Ale się doczekałam i ten tort zagości na urodzinowym stole koleżanki. Mam nadzieję, że sprawi jej tyle radości co mi, gdy go robiłam :)

Inne niesamowite torty Peeky-wicky można obejrzeć na jej stronie.

Przepis odrobinę zmodyfikowany przeze mnie.

Składniki:

2 tabliczki czekolady (gorzka i deserowa),

8 łyżek śmietany 18%,

2 łyżki kakao,

4 jajka, 

15 dag cukru,

2 łyżki mąki,

1/4 łyżeczki soli

Czekoladę rozpuścić ze śmietaną, a następnie wymieszać z kakao. Białka i żółtka rozdzielić. Żółtka utrzeć z cukrem, na puszystą masę, dodać czekoladę i dokładnie wymieszać. Nadal miksując wsypać mąkę. Białka ubić z solą i delikatnie wmieszać do masy.

Ciasto przelać do okrągłej foremki (średnicy 20 cm) wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. I piec 40 min. w 180 stopniach. Ciasto ostudzić.

Do dekoracji:

2 tabliczki czekolady (mleczna i deserowa),

10 łyżeczek jogurtu naturalnego,

kakaowe ciasteczka,

różowy lukier plastyczny

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i wymieszać z jogurtem. Posmarować boki i wierzch ciasta. Ciasteczka zmiksować w blenderze i posypać rant i boki ciasta. Na środku ułożyć świnki z lukru.

piątek, 03 kwietnia 2009

Nie miałam wcześniej okazji piec żadnego chleba w foremce. Te w kształcie bochenków wydają mi się znacznie ładniejsze i przez to również smaczniejsze. Ale ostatnio nabrałam bardzo ochoty na razowy, wilgotny chleb i to głównie za sprawą Tilianary, która ostatnio zamieściła na swoim blogu dwa piękne razowczyki :) A że ostatnio zaopatrzyłam się w podłużną keksówkę wiec i chleb miałam w czym upiec.

A chleb jest wspaniały. Przy minimum zachodu, powstaje bogaty w smaku i aromatyczny razowiec. Składniki wystarczy właściwie wymieszać łyżką, więc pracy przy nim jest naprawdę niewiele. Moja mama bardzo się zdziwiła, na widok studzącego się bochenka, bo nie zauważyła nawet kiedy go piekłam :) 

 

 

Przepis Liski.

Składniki:

2 łyżeczki drożdży instant(użyłam świeżych),

200 g mąki pszennej razowej,

400 g mąki pszennej białej,

1/2 łyżeczki cukru,

2 łyżki octu balsamicznego,

1 1/4 łyżeczki soli,

250 g zakwasu,

375 g wody

W misce wymieszać drożdże, cukier, wodę, białą mąkę, zakwas, sól i ocet i dokładnie wymieszać. Odstawić do wyrośnięcie, ok. 1/2 h (u mnie trwało to przeszło godzinę).

Dodać resztę mąki i zagnieść ciasto. Ciasto jest bardzo luźne, więc częściowo je mieszałam a częściowo wyrobiłam ręcznie. Ciasto przełożyć do dwóch keksówek posmarowanych olejem i wysypanych otrębami. Wierzchy bochenków również posmarować olejem i posypać otrębami. Przykryć i odstawić aż podwoją swoją objętość (u mnie ok. 2,5h).

Bochenki wstawić do nagrzanego piekarnika na 40 min, po tym czasie wyjąć je z foremek i dopiekać dalsze 10 min.

Przed pokrojeniem ostudzić.