WeekendowaPiekarnia
Kategorie: Wszystkie | przepisy | wydarzenia
RSS
środa, 07 kwietnia 2010
Na święta przyjechała do mnie siostra :) i przywiozła ze sobą, między innymi, przepis na to cudo: pyszny, karmelowo-kawowy likier Baileys.

Likier robiłam z pamięci i dałam więcej kawy niż było pierwotnie w przepisie. Ale taki, mocno kawowo, smakuje równie dobrze.

Przepis Polki podpatrzony u Cudawianki.



Składniki:

1/4 litra wódki,
puszka mleka skondensowanego słodzonego,
1/2 puszki mleka skondensowanego niesłodzonego,
1 łyżka ekstraktu wanilii,
2 łyżki kawy rozpuszczalnej

Puszkę mleka skondensowanego słodzonego gotować przez ok. 3-4 h. Ostudzić i dopiero otworzyć. Kawę zaparzyć odrobiną wrzątku i połączyć wszystkie składniki, dodając według smaku więcej wódki lub mleka niesłodzonego. Przelać do butelki i schłodzić w lodówce. 
piątek, 02 kwietnia 2010
Ten wesoły, kolorowy pasztet świetnie nadaje się nie tylko na Święta, wspaniale ożywi każde wiosenne śniadanie. Nie muszę chyba pisać, że jest pyszny i upiekłam go już drugi raz pod rząd. Trochę przy nim zachodu i sporo naczyń do pozmywania, ale końcowy efekt całkowicie to rekompensuje.

Chciałabym Wam życzyć spokojnych, rodzinnych Świąt i oczywiście mokrego Śmigusa Dyngusa :)



Składniki:

szklanka białej fasoli lub ciecierzycy,
1 cebula,
2 ząbki czosnku,
3 jaja,
2 średniej wielkości buraki,
2 średniej wielkości marchewki,
4 łyżki kaszy manny,
1 łyżka masła,
olej
zmielony kminek
sól, pieprz

Fasolę namoczyć przez noc. Następnego dnia ugotować do miękkości (do gotowania dodaję często liść laurowy i ziele angielskie). Ugotować osobno buraki w łupinach i marchew.
Cebulę drobno pokroić i podsmażyć na maśle i odrobinie oleju. Pod koniec smażenia dodać posiekany czosnek i całość przełożyć do ostudzonej fasolki. Fasolę zmiksować, najlepiej 'żyrafą', doprawić do smaku solą, pieprzem i kminkiem. Dodać jajka i całość dokładnie wymieszać.
1/2 masy przełożyć do osobnej miski (do niej nie trzeba już nic dodawać). 1/2 pozostałej masy przełożyć do kolejnej miski i dodać do niej obrane i pokrojone na kawałki buraki. Do drugiej części masy dodać pokrojone na kawałki marchewki. Obie kolorowe masy zmiksować osobno na gładko. Do buraczkowej i marchewkowej masy dodać po 2 łyżki kaszy manny i dokładnie wymieszać.
Do foremki o długości 20 cm (użyłam silikonowej, której nie trzeba smarować masłem i obsypywać bułką) przełożyć najpierw masę buraczkową, wyrównać i nałożyć masę marchewkową. Na wierzchu rozprowadzić białą masę. Piec ok. 50 minut w 180 minutach, aż patyczek wpity w środek będzie suchy.

Masę można też podzielić na 3 równe części i do trzeciej dodać szpinak, groszek lub fasolkę, żeby powstał zielono-pomarańczowo-czerwony pasztet. Choć mi bardziej podoba się taka wersja :)
wtorek, 23 marca 2010
I znalazłam kolejne zastosowanie dla masła orzechowego. Dodam że bardzo pyszne zastosowanie.
Pierwszy raz bawiłam się w domową produkcje czekoladek. Ochotę na to miałam już od dawna, ale ciągle brakowało mi odpowiednich foremek. W końcu poratowała mnie siostra i oddała mi foremkę do lodu, którą dostała razem z lodówką (Dziękuję Martuś :-*). Foremka ma idealny kształt,  wielkość i małe wgłębienie w środku, dzięki czemu czekoladki wyglądają prawie jak ze sklepu. Prawie, bo to była moja pierwsza produkcja i wyszło mi trochę nieporadnie :)
Za to smakują wybornie. Biała czekolada podkreśla słoność masła orzechowego, a do tego jedynie krucha skorupka z gorzkiej czekolady. Pyszności.
A ile radości daje taka czekoladowa manufaktura!

Przepis z książki Wicked Sweet Indulgences podała na Cincinie Marghe. A pomysł na formę czekoladek zaczerpnęłam od Marg.



Składniki (na 14 niedużych czekoladek):

1,5 tabliczki gorzkiej czekolady*,
1 tabliczka białej czekolady,
ok. 3-4 kopiastych łyżeczek masła orzechowego,
odrobina mleka

Białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej**. Foremki pochlapać odrobiną czekolady i wstawić do lodówki, żeby zastygła (nie jest to konieczne). Do pozostałej czekolady dodać masła orzechowego i dokładnie wymieszać masę, dodać trochę mleka, żeby konsystencja była bardziej kremowa. Odstawić.
W kąpieli wodnej rozpuścić gorzką czekoladę*** i lekko ją schłodzić. Posmarować pędzelkiem**** wnętrze foremek  i wstawić do lodówki, żeby czekolada zastygła. Następnie rozsmarować kolejną warstwę i raz jeszcze schłodzić. Do foremek nakładać łyżeczką lub szprycą krem z białej czekolady i masła orzechowego, całość schłodzić w lodówce. Na wierzchu masy rozprowadzić resztę czekolady, wyrównać i schłodzić.
Gotowe czekoladki wyjąć z foremek, i zajadać.

* Użyłam 1 tabliczki czekolady i to zdecydowanie za mało, gdyż starczyło tylko na jedną warstwę.
** Na garnek z gorącą wodą nałożyć metalową lub szklaną miskę (miska nie może dotykać wody!). Do miski włożyć posiekaną czekoladę i cały czas mieszając podgrzewać czekoladę, aż się całkowicie rozpuści. Ogień powinien być niewielki, należy uważać żeby nie przegrzać czekolady.
***Brak mi doświadczenia i nie wiem czy najlepiej rozpuścić od razu cała czekoladę i potem w razie konieczność (jeśli zastygnie za bardzo) delikatnie ją ogrzać. Czy też może rozpuszczać partiami po pół tabliczce.
****Najwygodniej używać wąskiego, okrągłego pędzelka. Mój był za szeroki i bardzo niewygodnie było nim rozprowadzić czekoladę w małej foremce.
środa, 10 marca 2010
Potrawa zadająca kłam twierdzeniu, że wegetarianie jedzą wyłącznie sałatę, żółty ser czy soję, że niejedzenie mięsa ogranicza i zubaża dietę. Wbrew pozorom jest dokładnie na odwrót. Dopiero będąc wegetarianką spróbowałam wielu nowych warzyw (cieciorka, bakłażan, fenkuł...) czy potraw (lasagne, pasztety, pieczywo). Wyłączenie z diety produktów pochodzenia zwierzęcego zmobilizowało mnie do szukania nowych smaków i rozwiązań, żeby potrawy nie były nudne czy gorsze od tych mięsnych. I nie są :)

Coś prostego i jednocześnie bardzo wykwintnego czyli carpaccio z buraków.



Pomysł zaczerpnięty ze 'Spotkania z buraczkami' GW.

Składniki:
2 porcje

3 średniej wielkości buraki (ok. 30 dag),
łodyżka szczypiorku,
kawałek fety

Marynata:
2 łyżki octu balsamicznego,
4 łyżki oleju z pestek winogron,
1/2 łyżeczki miodu,
szczypta świeżo zmielonego pieprzu,
sól

Buraki ugotować w łupinach i ostudzić, a następnie obrać i pokroić w cieniutkie plasterki. Plastry buraków układać na  dwóch talerzach, tak żeby lekko na siebie zachodziły.
Wymieszać składniki marynaty. Podane proporcje są orientacyjne, sos trzeba spróbować i dodać w zależnie od upodobać i smaku więcej octu, soli czy miodu.
Gotową marynatą posmarować plastry buraków. Talerze przykryć folią spożywczą i schłodzić w lodówce (minimum 1-2h, a najlepiej zostawić na cała noc).
Przed podaniem posypać posiekanym szczypiorkiem i pokruszoną fetą.
piątek, 05 marca 2010
Zamarzyło mi się coś słodkiego i pysznego. Coś na deser. A że nie uzupełniłam jeszcze zapasu agaru, żadna panna cotta czy inny galaretkowy deser nie wchodził w grę. W planach miałam czekoladowe 'cukierki' Oli, ale nie miałam potrzebnych składników, a zabrać się do roboty chciałam już, teraz! Od cukierków przeszłam do karmelków (ale kremówki w domu też nie miałam) i stanęło na lodach, oczywiście karmelowych. Bardzo prostych i szybkich w wykonaniu, nie licząc mrożenia (wrrrr!), choć gdyby je pominąć powstałby pyszny karmelowy sos. Też pyszny :)




Na bazie przepisu Michela Roux'a z książki 'Jajka'.

Składniki:
160 g cukru,
2 łyżki masła,
500 ml mleka,
1/2 laski wanilii,
5 żółtek

Cukier wsypać do szerokiego rondla i podgrzewać, aż się skarmelizuje. Żeby cukier nie przypalił się na brzegach, ostrożnie zagarniać drewnianą łyżkę karmel z brzegów do środka, aż całkowicie się rozpuści i równomiernie zbrązowieje. Dodać masło i wymieszać.
Dodać mleko, nie przejmując się, że karmel stwardnieje i powstanie wielka twarda gruda karmelu, wszystko się zaraz rozpuści w mleku. Z wanilii wydrążyć ziarenka i dodać wraz z resztą laski do mleka. Podgrzewać na małym ogniu mieszając, aż karmel się całkowicie rozpuści.
Żółtka roztrzepać lekko trzepaczką lub mikserem i szybko mieszając dodać trochę gorącego, karmelowego mleka. Przelać masę jajeczną do mleka cały czas mieszając drewnianą łyżką i podgrzewać chwilę, aż mleko zgęstnieje i zacznie oblepiać łyżkę. Należy bardzo uważać, żeby gaz nie był zbyt duży, bo żółtka się zetną i cały krem będzie do wyrzucenia.
Krem karmelowy ostudzić (starając się za bardzo nie podjadać). Wyłowić wanilię i schłodzić w maszynie do lodów lub w zamrażalniki. Jeśli w zamrażalniku, po 3-4 h lody można wyjąć i dokładnie wymieszać, a następnie powtórzyć mieszanie jeszcze ok. 3 razy co pół godziny.
piątek, 26 lutego 2010
Kandyzowany imbir początkowo nie wzbudził mojego zachwytu. W przeciwieństwie do produktu ubocznego jego przygotowania czyli syropu imbirowego, który namiętnie dodawałam do herbaty lub piłam sam zalany gorącą wodą. Rozgrzewał idealnie w czasie zimowych chłodów.
Jednak i dla kandyzowanego imbiru z czasem znalazłam zastosowanie. Okazało się że świetnie nadaje się do przetworów, ciasteczek czy ciast, takich jak to.

Ciasto najlepsze jest na drugi dzień, gdy smaki zdążą się dokładnie przegryźć i cytrynowe ciasto wyraźnie przełamuje aromat kandyzowanego imbiru. Dlatego najlepiej upiec je wieczorem a polukrować i zajadać następnego dnia.



Składniki:
200 g masła (w temperaturze pokojowej),
1 1/4 szklanki cukru,
4 jajka (w temperaturze pokojowej),
skórka i sok z 2 cytryn (ok. 1/2 szklanki soku),
2 1/2 szklanki mąki,
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
szczypta soli,
30 g drobno pokrojonego kandyzowanego imbiru (ok. 4 łyżek)

Lukier cytrynowy:
1 szklanka cukru pudru
kilka łyżek soku z cytryny

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodawać po jednym jajku cały czas ucierając. Dodać skórkę z cytryny.
Mąkę wymieszać z sodą, proszkiem i solą. Dodawać partiami na zmianę z sokiem z cytryny. Na końcu dodać kandyzowany imbir.
Foremkę (długości 24 cm) wyłożyć papierem do pieczenia lub posmarować masłem i obsypać bułką tartą. Piec ok. 45 minut w 180 stopniach, aż patyczek włożony w środek ciasta będzie suchy.
Składniki lukru dokładnie utrzeć.
Ciasto ostudzić i polukrować.


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20