WeekendowaPiekarnia
Kategorie: Wszystkie | przepisy | wydarzenia
RSS
piątek, 19 lutego 2010
Długo nie wiedziałam jak zagospodarować zalegający w szafce słoik masła orzechowego. Samo lub na kanapce nie specjalnie mi smakuje, ale w ciasteczkach lub cieście to już zupełnie inna historia.
Pomysł podsunęła mi Bea organizując Czekoladowy Weekend, ale przeszukując net nie znalazłam żadnego przepisu, który mi odpowiadał. Troszkę pomieszałam i tak powstało to brownie z masłem orzechowym, którego słonawy posmak podkreśliłam jeszcze szczyptą gruboziarnistej soli.
I choć za pierwszym razem zapomniałam dodać do ciasta mąki ;-) brownie i tak było pyszne, choć niemiłosiernie się kruszyło.



Składniki:
100 g masła,
1/2 szklanki cukru,
3 jajka,
1 łyżeczka esencji waniliowej,
100 g czekolady deserowej lub gorzkiej,
1/2 szklanki masła orzechowego,
3/4 szklanki maki,
szczypta gruboziarnistej soli



Masło z cukrem rozpuścić w kąpieli wodnej (wystarczy że masło się rozpuści). Zdjąć miskę z garnka z wodą i dodawać po jednym jajku dokładnie mieszając. Dodać esencję waniliową i odstawić.W drugiej misce rozpuścić w kąpieli wodnej czekoladę. Zdjąć z ognia i dodać 3/4 masy maślano-jajecznej. Dokładnie wymieszać dodać 1/2 szklanki mąki, wymieszać i odstawić. Do pozostałej masy dodać masło orzechowe, a następnie mąkę i dokładnie wymieszać. Dodać sól i jeszcze raz szybko zamieszać.
Foremkę (użyłam okrągłej o średnicy 26 cm) wyłożyć papierem do pieczenia, wylać czekoladową masę i równo rozprowadzić. Z masy orzechowej formować kleksy na czekoladowym spodzie. obie masy delikatnie wymieszać końcówką noża, formując esy-floresy. Piec ok. 30 minut w 180 stopniach. Ostudzić i pokroić na kwadraty.


środa, 17 lutego 2010
Rozleniwiłam się bardzo. Gotować gotuję, piec piekę, ale robić zdjęć mi się nie chcę, a jak już jakimś cudem je zrobię to zalegają tygodniami w komputerze. Te też długo czekały na publikacje.

Ostatnio moja domowa piekarnia działa pełną parą, szczególnie że znowu mam zakwas(!), którym podzieliła się ze mną moja siostrzyca. Kto by pomyślał, do niedawna kuchnia to była raczej moja domena. A teraz, gdy moja siostra ma piękną, nową kuchnię i działa w niej pełna parą, to ja dostaję od niej zakwas i podpatruję przepisy na ciasta i inne smakołyki :) Dobrze mieć taką siostrę, bo pewnie zanim bym się zmobilizowała i nastawiła swój zakwas minąłby pewnie kolejny rok.

A tak już dziś mogę się cieszyć zakwasowymi chlebami. Takim na przykład Borodinskim, który upiekłam w ciągu ostatnich dwóch tygodni trzy razy. I jeszcze mi się nie znudził. Lekko kwaskowy, z ciekawym posmakiem kolendry i bardzo szybki w przygotowaniu.



Borodinsky

przepis podany przez Tatter na Cincinie

proporcje na foremkę o długości 20 cm


337 g zakwasu,
285 g mąki żytniej,
1 1/4 łyżeczki soli,
120 g wody,
30 g melasy,
1 łyżeczka mielonej kolendry

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać łyżką i przełożyć do wyłożonej papierem keksówki. Wygładzić wierzch wilgotną dłonią i przykryć folią. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 6 h, aż ciasto wypełni prawie cała foremkę.
Piec 55 minut w 200 stopniach.

Chleb na mące żytniej razowej wyrastał mi znacznie dłużej (przeszło 8 h) niż ten na mące żytniej chlebowej (ok. 4 h). Oba były tak samo dobre :)

*   *   *
Kolejny wypiek to chleb o bardzo ciekawym smaku. Podobnie jak Borodinsky pieczony był w jednej z edycji Weekendowej Piekarni. Upiekłam go w formie chrupiących bagietek i w takiej postaci idealnie nadaje się do zup lub sałatek. Pyszne i koniecznie do powtórzenia.



Bagietki z cebulką i białym winem
przepis cytuję za Ptasią

500g mąki pszennej (chlebowej lub mieszanki 1:1 zwykłej i chlebowej),

15 g świeżych lub 1,5 łyżeczki drożdży instant,

ok. 150ml (patrz przepis) białego wina,

130-150ml letniej wody,

2 łyżki masła,

2 małe cebule,

1,5 łyżeczki soli

Stopić masło i zeszklić drobno posiekaną cebulę. Zdeglasować patelnię 1/4 szklanki (ok. 60 ml - 4 łyżki) białego wina. Odcedzić cebulkę od płynu, ten ostatni zachować. Lekko wystudzić.

Odcedzony płyn winno-cebulowy dopełnić białym winem do 150ml. Wymieszać mąkę z solą i drożdżami, pomału dodać wino i wodę, stale mieszając. Proponuję zacząć od 130 ml wody, gdyż zauważyłam, że cebula później także oddaje wilgoć i musiałam podsypywać mąką podczas wyrabiania; zawsze można dodać odrobinę wody później. Na koniec dodać cebulę. Wyrobić krótko ciasto, by wszystkie składniki się połączyły. Przykryć, odstawić na 10 min. Po tym czasie wyrabiać ciasto ręcznie lub mikserem, aż będzie miękkie i sprężyste (ok. 10-15 minut), nie powinno się kleić. Uformować kulę, przełożyć do natłuszczonej miski, odstawić do wyrastania na ok. 1,5 h (w 1/2 czasu wyrastania chleb odgazować i złożyć).

Po czasie wyrastania chleb odgazować, podzielić na 2 części i uformować. Ja lubię pulchne bagietki/torpedy, ale mogą być bochenki okrągłe lub owalne. Odstawić do wyrastania - do podwojenia objętości - na ok. 35-45 minut.

Przed pieczeniem chlebki naciąć. Piec w 230 st. C, w naparowanym piekarniku, 20-25  minut (aż chleb będzie głuchy od spodu); ja piekę na kamieniu, nagrzanym 1 h przed pieczeniem.


piątek, 22 stycznia 2010
Generalnie nie lubię pączków. Te kupne są zbyt tłuste, przesłodzone i najczęściej czuć je starym tłuszczem. Ale domowymi, smacznymi pączkami nie pogardzę, szczególnie jeśli smakują tak jak te: włoskie pączki z ricotty z delikatnym aromatem pomarańczy. Ciężko się powstrzymać, ciągle sięgałam po kolejnego i kolejnego pączka. Aż nie został żaden ;-)

Najlepiej smakują jeszcze odrobinę ciepłe, a cukrowa posypka przyjemnie oblepia palce.



Przepis lekko zmodyfikowany z bloga Anice&Cannella.

Składniki na ok. 32 pączki:
25 g roztopionego masła,
60 g cukru,
skórka starta z połowy pomarańczy,
150 g ricotty,
2 żółtka,
250 g mąki,
szczypta soli,
18 g świeżych drożdży

Do obtoczenia:
5 łyżeczek cukru,
1 łyżeczka cynamonu

olej do smażenia

W misce połączyć wszystkie składniki i wyrobić. Jeśli ciasto jest zbyt ścisłe lub suche można dodać trochę mleka. Ciasto powinno być wyraźnie wilgotne i trochę lepkie, ale przyjemne w obróbce. Zostawić do wyrośnięcia na 40-60 minut.
Ciasto podzielić na 4 części z każdej uformować wałek i pokroić na kawałki. Z każdego kawałka utoczyć kulkę i odstawić do wyrośnięcia na ok. 20-30 minut. Pączki można układać na papierze do pieczenia, żeby się nie przyklejały i przykryć ściereczka.
W niedużym rondlu zagrzać olej (ok. 2 cm głębokości) i przykręcić gaz. Olej nie może być zbyt gorący, gdyż skórka zbyt szybko się zrumieni a środek pozostanie surowy. Smażyć partiami pączki po 5-6 na raz po 4 minuty z każdej strony.
Pączki wyłowić, odsączyć na papierze i od razu obtaczać w cukrze zmieszanym z cynamonem.
wtorek, 22 grudnia 2009
Święta tuż, tuż, więc chciałabym Wam życzyć radosnych, spokojnych i rodzinnych Świat.
Dużo dobrego, na stole i w sercach :)


Lubię co roku na święta przygotować choć jedną potrawę, która nie pojawia się tradycyjnie na naszym świątecznym stole. W tym roku padło na kulebiak. Z zaparzanego ciasta drożdżowego z aromatycznym nadzieniem z kaszy i grzybów. Przepis pochodzi z przedwojennej książki kucharskiej Marii Disslowej, a znalazłam go na blogu Liski. I po prostu musiałam upiec.

Pyszny na ciepło (odsmażony na maśle) i na zimno, ale zdecydowanie najlepiej smakuje popijany gorącym barszczem.



Przepis podpatrzony u Liski, lekko zmodyfikowany.

Proporcje na dwa 25 cm kulebiaki.

Ciasto:
250 ml mleka,
500 g mąki,
30 g drożdży świeżych lub 7 g instant,
1 łyżeczka cukru,
2 żółtka,
1 jajko,
1 łyżeczka soli,
60 g rozpuszczonego masła,

Nadzienie:
100 g kaszy gryczanej,
300 g pieczarek,
garść suszonych grzybów,
cebula,
1 jajko,
1 białko,
olej,
sól, pieprz,
gałka muszkatołowa

Ciasto:
Mleko zagotować. Do miski wsypać 250 g maki i zalać wrzącym mlekiem intensywnie mieszając. Odstawić do ostygnięcia. Do jeszcze ciepłej masy dodać pozostałe składniki i wyrobić na gładkie, elastyczne ciasto. Ostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.

Nadzienie:
Kaszę ugotować. Cebulę drobno posiekać, pieczarki oczyścić i pokroić na niewielkie kawałki. Grzyby zalać wrzątkiem. Na oleju przesmażyć cebulkę, gdy zmięknie dodać pieczarki i przyprawy. Grzyby odsączyć i drobno posiekać, dodać do pieczarek razem z płynem. Smażyć, aż zmiękną i cały płyn odparuje. Doprawić do smaku i odstawić do ostygnięcia. Do letnich pieczarek dodać jajko i białko i dokładnie wymieszać.

Ciasto podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować dosyć cienko (o grubości 5 mm) na kształt prostokąta. Wyłożyć na ciasto połowę nadzienia i rozprowadzić równomiernie pozostawiając niewielkie marginesy. Ciasto zwinąć luźno wzdłuż krótszego boku, owinąć papierem do pieczenia (też luźno) i odstawić do wyrośnięcia. To samo zrobić z drugim kawałkiem ciasta. Kulebiaki powinny wyrastać ok. 30-60 minut, aż wyraźnie zwiększą swoją objętość.

Piec ok. 45 minut w 200 stopniach.
sobota, 12 grudnia 2009
Gospodynią obecnej #55 Weekendowej Piekarni jest Polka, która zaproponowała do pieczenia dwa smakowite przepisy. Zdecydowałam się upiec jeden z nich - szwedzkie cynamonowe bułeczki Kanelbullar. Bardzo mięciutkie, delikatne z wyczuwalną kardamonową nutą, a dodatkowo wzbogacone o marcepan. Prawdziwa rozpusta ;-)



Składniki (na 12 bułeczek):

12 g świeżych drożdży,
125 ml mleka,
50 g masła,
30 g cukru,
szczypta soli,
pół łyżeczki zmielonego kardamonu,
200-250 g mąki

Nadzienie:
50 g masła,
25 g cukru,
1 łyżka cynamonu
marcepan (opcjonalnie)

Masło rozpuścić z mlekiem, dodać drożdże i wymieszać. Mąkę wymieszać z cukrem, solą i kardamonem. Dodać drożdże i wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 30-60 minut.
Masło rozpuścić.
Ciasto rozwałkować na kształt prostokąta, posmarować wierzch masłem, posypać cukrem i cynamonem. Pokruszyć marcepan i zawinąć w rulon. Kroić na kawałki 2 cm grubości i układać na papierze do pieczenia. Pozostawić do wyrośnięcia na 30 minut i piec ok. 20 minut w 180 stopniach.

Ponieważ ciasto bardzo wolno mi rosło, uformowane już bułeczki wstawiłam do zimnego piekarnika i wyrastały jeszcze w trakcie nagrzewania.


poniedziałek, 07 grudnia 2009
Weekend już za nami, a ja lekko spóźniona pokazuję moje wypieki. Oba przepisy już wcześniej wypróbowałam, więc smak nie był dla mnie zaskoczeniem, ale radości z pieczenia to nie umniejszyło.

Szczególnie nie mogłam doczekać się Zaplatanego chleba, który upiekłam ze skórką pomarańczową i orzechami włoskimi. Wyszedł pyszny i bardzo aromatyczny. Następnym razem zrobię go chyba z miksem różnych bakalii, żeby był bardziej kolorowy i jeszcze bardziej aromatyczny.





Drugi przepis to Chleb ze starterem tang zhong. Chleb razowy, choć w ogóle tego nie widać. Mimo dużego udziału mąki pszennej razowej chleb wyszedł lekki i jasny, prawie jak bułka. Ale i tak pyszny.





Dziękuję za wspólne pieczenie. :)
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20